Mam hustawki nastrojow takie ze sama siebie nie rozumiem. głupieje. i tak ze skrajnosci w skrajnosc, raz sie smieje, raz rycze, raz sie wsciekam, raz mi sie nie chce poprostu nic.
No narazie nie mam sie z czego cieszyc, ale czuje sie jakos glupkowato wesolo :)) ;PP i wcale nie jest mi z tego powodu przykro.
Na szczescie moja wena poszla na ultimatum bo juz sie chyba tym strajkiem dosc zmeczyla i wreszcie dala sie brutalnie wykorzystac do mojego pierwszego od dawien dawna wiersza. ;).
Niestety pojechal sobie moj facet daleko, daleko i bede sie rzadko z nim widywac ;PP ale ma to swoje dobre strony ^^'. bo moze go wreszcie zamienie na nowszy model ;). Poprostu byl tylko na pocieche i ustalilimy zeby sie nie angazowac wiec krzywdy mu nie zrobie, a moze wreszcie zrobie cos pozytecznego dla siebie i sie zakocham xDD. Może??
Zawsze jak mam jakis kijowy chumor to ide do przyjaciolki.
I mówie "Słuchaj, ale mam chujowy chumor"
A ona zawsze odpowiada "Słuchaj, chłopa ci trzeba .!!"
I ot cała gadka. ;)) I jak zwykle racje ma .!! Wiec "chłopa mi trzeba od zaraz ale za byle co sie nie bd brala :PP juz na oku mam, i pierwsze kroki bd robic nie bawem wiec oczekujcie dalszych perepetii milosnych Martynki ;D. Ale o tym w nastepnym odcinku, bo sie strasznie rozpisalam a mialam tylko wiersz wklejic ;PP
A więc:
Uciekamy do miłości,
nie pytamy czy możemy.
Nie myślimy co zrobimy,
czego chcemy, gdzie biegniemy...
Gdzie pędzimy w tym chaosie,
czyśmy czasem nie zginęli,
po co wciąż stwarzamy problem,
tacy mali, taki wielki...
Uciekamy bo tak łatwiej,
bo tak szybciej, ładniej, zgrabniej.
Mamy różną ilość wiosen,
lecz tą samą ilość pragnień...
skomentuj | (0)